Małe uzależnienie od: Antipasti

Antipasti z Aldi: papryczki miodowe, oliwki kalamata bez pestek, zielone oliwki, kapelusze pieczarek, papryka wiśniowa z Afryki południowej. Antipasti z Aldi: kapelusze pieczarek, Antipasti z Aldi: Oliwki kalamata bez pestek marynowane z częściowo suszonymi pomidorami, Antipasti z Aldi: Papryka wiśniowa z Afryki Południowej nadziewana świeżym serkiem śmietankowym. Zdecydowanie warte polecenia jest również antipasti z Aldi. Zdaje się że najtańsze ze wszystkich antipasti które widywałam w sklepach jest jednocześnie najlepsze. Ma bardzo krótką datę ważności przez co zawsze jest świeże. Nie zawiera wzmacniaczy smaku, sztucznych aromatów, sztucznych barwników, anie konserwantów. Do tego w opakowaniu znajduje się dużo warzyw zalanych oliwą a nie oliwa z dodatkiem warzyw. Wersje Antipasti z Aldi są różne: suszone, albo zalane olejem rzepakowym. Ja lubię olej z antipasti wykorzystywać później w kuchni ponieważ jest przesiąknięty aromatem warzyw co podnosi walory smakowe smażonych mięs :) Poza jakością i ceną antipasti z Aldi wyróżniają również ciekawe mieszanki: papryczki miodowe, oliwki kalamata bez pestek, albo papryka wiśniowa z Afryki południowej – to warzywa które nie są spotykane zbyt często :) Zdecydowanie polecam.

Antipasti, czyli włoskie przystawki pachnące ziołami. Suszone pomidory, papryka czerwona, zielona, żółta, szlachetne (czyli duże, jędrne i aromatyczne) oliwki, pieczarki nadziewane serem feta, a najlepiej pastą twarożkową – to coś, co bardzo lubię i chętnie jem do każdego posiłku Np: Szybki i prosty lunch z gotowca: Tagiatelle z bazyliowym pesto, ale nie …

Czytaj dalej…

FacebookTwitterGoogle+Podziel się

Dziwna zupa w Bułgarii, czyli Szkembe czorba

Szkembe czorba w restauracji w Bułgarii. Szkembe czorba, czyli – jak się później okazało – flaki po bułgarsku, słynną zupę na kaca. W zestawie była jeszcze mieszanka z octu winnego i czosnku do przyprawienia, oraz czerwona papryka, które można było sobie dozować w odpowiednich proporcjach. A zatem: flaczki, tylko że specyficznie doprawione – masłem, papryką, czosnkiem i… mlekiem, a do tego jeszcze octem winnym. I właśnie to mleko specyficznie „zwarzone” w occie tworzy dziwny zaczyn najbliższy w smaku polskiemu żurkowi.

Lubię próbować nowe smaki i bez wahania zjadam najbardziej śmierdzące sery pleśniowe, najdziwaczniej przyprawione ryby i najróżniejsze egzotyczne mięsa, ale ta zupa a raczej – trzeba chyba powiedzieć – danie, to było dla mnie mimo wszystko coś szokującego, czego raczej drugi raz bym nie spróbowała. Mowa o flaczkach. Ale flaczkach …

Czytaj dalej…

  • AKTUALNIE NAJPOPULARNIEJSZE WPISY JulioBlog.pl: